Apel przy Pomniku Łączniczki w Józefowie

31 lipca 2004 przy Pomniku Łączniczki AK w Józefowie odbył się uroczysty Apel z okazji 60 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

W uroczystościach wzięło udział ponad 700 harcerek z ZHR, przedstawiciele Stowarzyszenia Harcerskiego, ZHPpgK, Szczepu ZHP Józefów oraz…

Historia pomnika opisana jest na tej stronie



Druhna z ZHR rozdaje każdemu z pierwszego rzędu kwiatki


Koleżanka musi wszystko dokładnie wyjaśnić Kubie, co mamy zrobić z tymi kwiatkami? Zjeść.


Wszystko już jasne, kwiatki będziemy kłaść pod pomnik, a jak narazie trzymać w ręce.


Tę uroczystość nawet KAMEROWALI… Oho, jacy my dumni jesteśmy.


Ach… ta organizacja… Trzeba dopiąć wszystko na ostatni guzik.


Baczność! Sztandary wnieść!


Druhna wita wszystkich, a my się cieszymy razem z nią, że możemy tu być.


Lecz już tak poważnie uroczystość zaczął p. Marek Banaszek, Z-ca Burmistrza Józefowa


Widać kto robił zdjęcia – ktoś zakochany w 5 (fakt – przyp. MG)!


Następnym razem obiecujemy, że nas będzie więcej od Was. To znaczy więcej niż 700. Ale i tak bardzo dobrze, że Was jest tyle.


Ach, te przemówienia…


A to co?? To już nie przemówienia, a piękny śpiew druhen.


A teraz nareszcie ta długa oczekiwana chwila: składamy kwiaty pod pomnikiem.


Czujne druhny z ZHR rozdają wodę potrzebującym. Ale Kuba nie wygląda na potrzebującego… Ciekawe czemu do niego podeszły??? Hm…


Uf… Można spocząć nareszcie na beton i na trawę.


O… A tu, czyżby druhny z wodą za wolno przyszły? Nie, spokojne, po prostu przez całą noc trwały przygotowania…


Uf… Nareszcie zmiana Warty przy pomniku.


PRZEDSTAWIENIE :))!! Czas zacząć!


Wszystkim bardzo przedstawienie się podobało i byli nim bardzo przejęci.


Rozmowy, organizacje, domówienia rożnych spraw… Na to zawsze mało czasu.


PROSZĘ PAŃSTWA. A OTO SZCZEP JÓZEFÓW. NAJWSPANIALSZY SZCZEP NA ŚWIECIE Z NAJWSPANIALSZYMU DRUŻYNAMI: 3 i 5 (bez żadnej wazelinki, to fakty).


O, już pora kończyć tę uroczystość. Każdemu z nas, tak naprawdę przez cały czas towarzyszył smutek. Jak sobie pomyśleliśmy, ilu ludzi (w tym harcerzy) musiało zginąć, aby nasza WARSZAWA była wolna. Wśród tych ludzi, harcerzy były te dzielne dziewczyny (łączniczki), którym zawdzięczamy ten zlot i tę uroczystość właśnie tu przy pomniku w JÓZEFOWIE.


Przygotowania do…


… rozpalenia symbolicznego ognia.


Dwie komendantki. Obie szczepu, obie z Józefowa. Właśnie ustaliły budowę mostu na Wiśle łączącego Józefów z Ursynowem???

Foto: MG, podpisy: Weraaa

60 Rocznica Powstania Warszawskiego

Harcerze naszego hufca o Powstaniu będą pamiętali przede wszystkim 31 lipca 2004 – uczestnicząc w Apelu pod Pomnikiem Łączniczek w Józefowie i 1 sierpnia 2004 w uroczystościach na skwerze Szarych Szeregow w Otwocku.

Harcerze ze Szczepu Józefów 14 sierpnia 2004 wezmą na „Górze Lotnika” w Michalinie udział w corocznych uroczystościach poświęconych lotnikom alianckim, którzy ponieśli śmierć niosąc pomoc powstańczej Warszawie. Jednym z tych lotników jest R.G. Hamilton – Bohater Szczepu Józefów.
MG

P.S. Relację z rocznicy kapitulacji Powstania przeczytacie na tej stronie.

Zarządzenie (1/2004)

Zarządzenie wewnętrzne nr 1/2004.

Zobowiązuję wszystkie jednostki hufca do zatwierdzenia planu pracy na rok harcerski 2004/2005 przed rozpoczęciem działalności (przed pierwszą zbiórką).
Jednostki, które nie dostarcza planów pracy nie mogą rozpocząć działalności (a więc m.in. organizacji zbiorek i innych form pracy).

Wykaz jednostek, kontynuujących działalność w nowym roku harcerskim znajduje się na tej stronie.

Przypominam chętnym do założenia nowych jednostek, ze pierwszy formalny krok należy skierować do komendanta hufca z planem pracy, zaakceptowanym przez właściwego namiestnika, a jeśli drużyna działa w szczepie, to także z podpisem komendanta szczepu.

Otwock, 29.07.2004
Komendant Hufca ZHP Otwock
hm. Tomasz Grodzki

Bukmacherzy z Józefowa (EURO 2004)

Harcerze Szczepu Józefów zebrali się na omówienie szans Holandii w dzisiejszym meczu na awans do półfinałów Euro 2004. W tej fotorelacji możecie zobaczyć kto jaki wynik typował. No i czy trafnie (jeżeli przeczytacie po sobocie).


Mózg całej imprezy, czyli Patrycja rozdaje szefom patroli mapę trasy, którą za chwilę będą mieli iść.


Szef patrolu „Błędni rycerze“


Szef patrolu „Gumowe makarony“


Szef patrolu „Chorzy na wiele chorób“


Cóż to był za rok!! Aż się łezka w oku kręci…


Pierwszy patrol na pierwszym punkcie


W tym czasie Jarek przedstawiał pantomimę z punktem Prawa Harcerskiego. Twarz Jagooda pokazuje czy dobrze mu idzie…


Nadchodzi kolejna mocna ekipa. Częściowo nadchodzi, częściowo nadjeżdża…


Agata usnęła ze zmęczenia i Wiktoria musiała ja obudzić delikatnym, acz skutecznym okrzykiem.


Przenosimy się na punkt 5, na którym był przygotowany…


… „Monopol harcerski“, w czasie którego…


… trzeba było zebrać pieniądze na zakup munduru.


Czekając na kolejny patrol Zosia postanowiła wyprać skarpety. Po ich kolorze widać, że już był na to najwyższy czas…


But też już dawno się nie moczył. A my popatrzmy czy na horyzoncie nie widać kolejnego patrolu.


Teleportujemy się na punkt 4, na którym Wanda przygotowała którki sprawdzian znajomości Bohatera Szczepu.


Był tam też sprawdzian umiejętności wydawania dziwnych odgłosów, co widać po układzie ust Jagooda.


Na tym zdjęciu osoba Jagooda pojawia się znowu. Ale to zupełny przypadek. Stanowi on tło (takie specjalne tło zasłaniające) dla Huberta, który prezentuje nowoczesną metodę mierzenia wilgotności skóry pod kolanem.


Kuba liczy na palcach fakty, jakie wie o Bohaterze Szczepu. Zmęczył się tym liczeniem i postanowił spocząć. Przypadkowo (zupełnie) spoczął na Agacie. (A gacie miał w kamuflarz)


Przenieśmy się na chwile znowu na punkt 5. Zobaczmy co robi Magda z Zosią. A dzielą się sprawiedliwie (i chętnie) bułką. No to zostawmy je w spokoju. Idźmy na ognisko.


Najwyższa pora, bo tu wszystko się już zaczyna.


Się zaczyna… Linia poprowadzona po krawędzi głów Siarka, Agaty, Karoliny i Ramba (Ramba? A skąd tam Rambo? Czyżby przenosił się do Szczepu Józefów?) wskazuje na przykład zastosowania nowej metody parkowania roweru.


Siarek… I wszystko jasne.


To zdjęcie zostało zrobione całkowicie z zaskoczenia. Jeżeli ktoś twierdzi inaczej, to się nie zna. I chyba nie wie co mówi. Dwudniowy zarost wskazuje, że przedstawiony druh… nie golił się od dwóch dni. Wyraz oczu mówi o prowadzonym – nie bez wysiłku – procesie myślowym.


Agata typuje wynik dzisiejszego meczu Holandia – Szwecja (jak ktoś będzie to czytał za kilka lat, to zaznaczam, że w ramach Euro 2004). 3:1 dla Holandii? No nie wiem… Zobaczymy wieczorem.


Wiktoria zastanawia się czy większych szans nie ma Szwecja. A Marta najprawdopodobniej nad niczym się nie zastanawia… No, może nad tym jak by tu wrócić do domu.


Hubert natomiast – jako niekwestionowany autorytet piłki nożnej – twierdzi ostrożnie: „Trudno powiedzieć. Do tej pory nieco lepszy bilans mają Holendrzy, którzy wygrali osiem meczów. Szwedzi zwyciężali siedmiokrotnie. Pomarańczowi po raz ostatni pokonali najbliższych rywali 30 lat temu – 5:1 w meczu towarzyskim w Sztokholmie. Ostatni mecz Szwecji z Holandią odbył się w 1983 roku w Utrechcie. Piłkarze Trzech Koron wygrali wtedy 3:0. Ostatecznie piłki są dwie a bramki są okrągłe. Czy jakoś tak…”


Ilona się zastanawia czy wszyscy zauważą podkładkę pod jej krzyżem. Nosi ją od czterech dni


I na deser kilka zdjęć, którymi nie sposób się nie podzielić. Kto wie czy za kilka lat na miejscu tego drzewa nie zbudują supermarketu.


Albo czy tego drzewa przedsiębiorczy autochtoni nie zetną celem przerobienia go na drewno kominkowe. Ostatnio jego cena sporo skoczyła.


A co szczególnego jest na tym zdjęciu? Ktoś poprowadził ścieżkę motokrosową przez pole. Lamus jakiś…


Prawe drzewo odchylone w stronę Konstancina. Lewe – w kierunku Józefowa.


A Wisła płynie sobie obojętna na to, co się dzieje. Nic sobie nie robi z tego, że ledwo co został zażegnany kryzys parlamentarny i Belce przegłosowali rząd, a Niemcy wykupują od Polaków świniaki. Czy może Polacy od Niemców? W każdym razie jakieś świnie są to zamieszane.


Niektórzy uważają, że z tego powodu nad Polską zbierają się czarne chmury.


A to co? Najprawdopodobniej jakaś młoda para przyjechała na sesję fotograficzną. Tylko dlaczego robią zdjęcie cieni? A może to fragment „Gabinetu Cieni” jaki formuje niejaki Andrew Lepper? CIEŃżko powiedzieć. CIEŃkujemy za obejrzenie.


P.S. No to jak mogli ci biedni Szwedzi wygrać?


Dryblujący z piłką pomocnik reprezentacji Szwecji Fredrik Ljungberg w kleszczach nacierających graczy drużyny Holandii Jaapa Stam’a (z lewej) i Edgara Davidsa. (PAP)

Foto & Comments: MG
W obronie „dobrych zawodów”

Nowe próby

24 czerwca odbyło się dodatkowe spotkanie Komisji Stopni Instruktorskich.
Komisja spotkała się z tymi kandydatami, którzy zgłosili sie na wczesniejszą zbiórkę a ich wnioski nie zostały rozpatrzone w związku z bardzo duzym „obłożeniem”.

I tak gratulacje można składać dh Arkowi Królakowi, który zamknął próbe pwd (już w najbliższym rozkazie komendanta szukajcie informacji o nowym instruktorze naszego hufca).

Komisja postanowiła otworzyć próby dh:
Karolinie Boguckiej – opiekun phm Tomasz Kuczyński,
Oldze Makowskiej – opiekun phm Tomasz Kuczyński
Agacie Więckowskiej – opiekun hm Magda Grodzka
Dorocie Lutyk – opiekun phm Mirosław Grodzki

Próby możecie znaleźć na tej stronie.
Trzymamy za Was kciuki i życzymy powodzenia w realizacji zaplanowanych działań

KSI

Gra – święto hufca

Patrol „IDEFIXY” w składzie: Agata Brzezńska, Ilona Falińska, Kasia Miszkurka, Ania Ładna, Karolina Prewisz-Kwinto Potr Książek, Michał Spociński, Adrian Bereda, Maciej Siarkiewicz jak burza przeszedł przez wszystkiej punkty i razem z 209 dh zdeklsasowaliśmy rywali. Już wkróce relacja oraz galeria zdjęć z tej imprezy.

Będziemy mieli nowego harcmistrza

21.06.2004r odbyło sie przedwakacyjne posiedzenie Chorągwianej Komisji Stopni Instruktorskich.

W związku z nadchodzącymi wakacjami zainteresowanie było bardzo duże.
Nie zabrakło tam też reprezentantów naszego hufca.
Otóż wniosek o otwarcie próby harcmistrzowskiej łącznie z planem próby przedłożył komisji dh Tomasz Kuczynski.
Komisja po rozmowie z kandydatem zaakceptowała zadania próby i życzyła mu powodzenia podczas realizacji.

My równiez trzymamy kciuki i gartulujemy

KSI

Plan próby Tomka juz wkróce będzie dostępny w internetowym archiwum komisji

Podsumowanie pracy Szczepu Józefów

22 czerwca 2004 roku odbyła się zbiórka Rady Szczepu Józefów. Zbiórka była okazją do podsumowania roku harcerskiego.
Poza tym możecie tu zobaczyć niespotykane widoki: Siarek w krawacie i Druh Komendant grający na gitarze… Oto fotoreportaż z tej Rady:

Sielskie widoki…….. szemrzący Świder i niespodziewani goście byli świadkami pewnego niezwyczajnego spotkania….

Rada szczepu Józefów spotkała się aby podsumować pracę szczepu przez ostatni rok. Początku może nie warto wspominać, ktoś się spóźnił, ktoś „zapomniał munduru” a jeszcze ktoś inny zapomniał zupełnie o przybyciu i ułożeniu ogniska. Szybko się jednak z tym uporaliśmy.

Nie możliwe … Jak to zapalic jedna zapałką…..
Zaraz, zaraz… jak to nas uczyli XX lat temu…

A no tak przeciez kora brzozowa …

Poczekaj Ilona zaraz Ci jeszcze dołożę kory…

Niemożliwe to sie nie uda 🙁

A jednak 🙂

Mianuję Cię strażnikiem ognia, strzeż go jak oka w głowie

hm… Już ja cos wymyślę i Ci się odwdzięczę …

Zobacz jaki ten nasz komendant jest szczęśliwy na nowej funkcji 🙂

Wybaczcie mi, Reks mi pożarł mundur…

No tak, jak sie to zaczęło…
Dh Renata opowiada historię powstania szczepu.

po tym egzaminie faktyczni nie czuję się najlepiej

Malujemy obraz naszego szczepu w ostatnim roku.
Zaangażowanie w prace bylo wielkie

Mirek pracował całym ciałem.
Zaraz, zaraz, jemu tez Reks zjadł mundur?

Jak to narysowac …


Może bliźniaki nam pomogą ?

Siarkowi się pomieszało w głowie od stresów egzaminacycjnych. Tak spragniony ze nawet woda do płukania pędzli go zadowola …

Tak zrealizowaliśmy postawione sobie cele:
a i więc świetnie się bawiliśmy i poznawaliśmy na wspołnych zbiórkach i grach

dla niewtajemniczonych: ten obraz pokazuje oczywiście jak pracowaliśmy z bohaterem

a tu są nasze akcje ekologiczne

hm…. kużnia ?…. a charakterów

… zgadnijcie sami

a oto już całość w pełnej okazałości.
Coż to był za rok!!!

Kulminacyjnym elementem naszego spotkania było przyjęcie w poczet instruktorów dh Ilony Falińskiej

Ilona pod opieką Magdy składa zobowiązanie instruktorskie

Auuuuu….. parzy…..ale nie ma strachu ratownicy są w odwodzie

Przekazanie odzanki – Instruktor Hufca ZHP Otwock

Czego by CI tu życzyć

Moze Mirek wie lepiej…

O rany…

nie możliwe…

Komendant grający na gitarze ?????
Tak tak, to nie fotomontarz!

Wspołnym bratnim słowem zakończyliśmy ten pełen wrażeń dzień. W kręgu znalazło się tez miejsce dla zbłakanego wedrowca – czytaj biegacza 😉

Foto&Comments:
MiG&MaG Sp. z nieograniczoną kreatywnością

L4/2004 – 18/06/2004

Józefów, 18 czerwca 2004 r.

Związek Harcerstwa Polskiego
Hufiec Otwock
Drużynowy 5 DH „LEŚNI”

Rozkaz L. 4/2004

Na wniosek Rady Drużyny zaliczam projekt starszoharcerski „Święty Mikołaj” druhom: Kubie Wojciechowskiemu, Piotrowi Bojochowi, Piotrowi Jagodzińskiemu i Andrzejowi Prokopowi.

Otwieram próbę na stopień Pionierki druhnom: Aleksandrze Bieńko i Wiktorii Michałowskiej.

Zatwierdzam do realizacji projekt starszoharcerski „Białowieża 2004” zespołowi w składzie: Marysia Lipińska (szef projektu), Basia Bakuła, Basia Lipińska, Marta Kokowicz, Aleksandra Bieńko oraz Kuba Wojciechowski.

Czuwaj !
phm. Mirosław Grodzki HO

Rozbrykani Wędrownicy

Warsztaty „Pod Rozbrykanym Kucykiem” odbyły się w dniach 4-6 czerwca 2004 w ośrodku wychowawczym „Jędruś” w Michalinie. Opisując co tam było, a czego nie było, a było bardzo dużo i jeszcze mniej nie było i było więcej niż by nie było, można by nazbierać materiału na jeszcze jednego Hobbita. Ciąg dalszy na tej stronie.


Na początku był Eru, Jedyny, którego na obszarze Ardy nazywają Iluvatarem; on to powołał do życia Ainurów, istoty Święte, zrodzone z jego myśli. Ci byli z nim wcześniej niż powstało wszystko inne. Rozmawiał z nimi i poddawał im tematy muzyczne.


Ainurowie zaś śpiewali dla Niego i On radował się tą muzyką. Przez długi wszakże czas każdy Ainur śpiewał sam albo też łączył swój głos z kilku jedynie współbraćmi, a reszta słuchała. Każdy bowiem pojmował tylko tę cząstkę myśli Iluvatara, z której się zrodził, a do zrozumienia współbraci dochodził bardzo powoli.


W miarę jednak, jak się wsłuchiwali, zaczynali rozumieć coraz głębiej, a głosy ich zespalały się w coraz doskonalszej harmonii.


Aż wreszcie Iluwatar zgromadził wszystkich Ainurów i objawił im potężny temat, odsłaniając rzeczy większe i wspanialsze niż te, które przedtem dał im poznać a blask początku i wspaniałość zakończenia tak olśniły Ainurów,


że pokłonili się Iluvatarowi w milczeniu.


Wówczas (Iluwatar) rzekł: „Chcę, abyście z tego tematu, który wam tutaj objawiam, rozwinęli harmonijną Wielką Muzykę, a ponieważ natchnąłem was


Niezniszczalnym Płomieniem,


możecie jeśli chcecie, wzbogacić temat własnymi myślami i pomysłami. A ja będę słuchał i radował się, że za waszą sprawą wielkie piękno wcieli się w pieśń. Wtedy głosy Ainurów na podobieństwo harf i lutni, fletów i trąb, wiol i organów, i niezliczonych chórów wyśpiewujących słowa, zaczęły kształtować się z tematu Iluvatara Wielką Muzykę; z przeplatających się i nieustannie zmiennych melodii wzbiły się harmonijne dźwięki i popłynęły poza zasięg słuchu w głębie i wysokości, wypełniły przestrzeń, którą zamieszkiwał Iluvatar, przelały się przez jej granicę;


Muzyka i echa Muzyki rozległy się w Pustce, aż przestała być pustką. Nigdy już później Ainurowuie nie stworzyli równie wspaniałej muzyki, chociaż powiedziane jest, że chóry Ainurów i dzieci Iluvatara zaśpiewają piękniejszą jeszcze pieśń przed jego obliczem po dopełnieniu się dni. Wówczas dopiero objawione przez niego tematy odnajdą wyraz doskonały i w tym samym momencie staną się Bytem, gdyż każdy już będzie w pełni rozumiał Jego myśl zawartą w przydzielonej sobie cząstce i będzie wiedział, że pozostali pojmuj równie dobrze swoje cząstki, a Iluvatar natchnie ich tajemnym ogniem i będzie się radował.


W tamtej wszakże godzinie Iluvatar słuchał i przez pewien czas wydawało się że to jest dobra muzyka, bo nie było w niej skazy. Lecz gdy temat rozwijał się dalej, w sercu Melkora zrodziła się niechęć, żeby wpleść wątki wysnute z własnej wyobraźni, niezgodne z tematem Iluvatara; chciał bowiem przydać swojej roli więcej mocy i blasku. Melkorowi dana była szczególna władza i wiedza, a nadto udział we wszelkich darach, rozdzielonych między innych jego braci Ainurów. Często zapuszczał się samotnie w puste przestrzenie, szukając niezniszczalnego płomienia, paliła go bowiem rządza stwarzania Bytów. Bytów własnego pomysły; wydawało mu się, że Iluvatar nie ma żadnych planów co do Pustki i niecierpliwie pragnął ją po swojemu wypełnić. Nie znał jednak Płomienia, który należał wyłącznie do Iluvatara, a ponieważ wiele czasu spędzał w samotności, wylęgały się w jego sercu myśli odmienne od myśli innych Ainurów.


Niektóre z tych własnych myśli wprowadził do swojej muzyki i natychmiast powstały jaskrawe dysonanse, a ci co śpiewali obok niego zbici z tropu i zaniepokojeni, zgubili wątek melodii, kilku zaś próbowało dostroić się do głosu Melkora, zamiast urzeczywistniać pierwotny zamysł, tak więc dysonanse wprowadzone przez Melkora rozprzestrzeniły się, a Melodie przedtem rozbrzmiewające zatonęły w morzu skłóconych dźwięków. Iluvatar słuchał i czekał, aż wreszcie jak gdyby burza rozszalała się nad Jego tronem, czarne fale ścierały się ze sobą w straszliwym gniewie i zdawało się, że nic nigdy ich już nie uśmierzy.


Wtedy Iluvatar wstał i Ainurowie zobaczyli że się uśmiecha. Podniósł lewą rękę i natychmiast z chaosu wyłonił się nowy temat, zarazem podobny i niepodobny do pierwotnego, a muzyka stopniowo nabierała nowej siły i piękności. Lecz dysonanse Melkora znów się wzbiły zgrzytem ponad inne głosy i wojna dźwięków rozpętała się jeszcze gwałtowniej; wielo Ainurów w przygnębieniu umilkła, więc głos Melkora wziął górę nad całą muzyką. Po raz drugi Iluvatar wstał i tym razem oblicze jego było surowe.


Podniósł prawą rękę i oto trzeci temat wyłonił się z chaosu, odmienny od obu poprzednich. Z początku bowiem zdawał się łagodny i słodki, ledwie szemrzący melodyjnymi cudnymi dźwiękami, lecz nie dawał się przytłumić, wzmagał się stopniowo i pogłębiał. W końcu brzmiało to tak, jakby przed tronem Iluvatara rozwijały się jednocześnie dwie symfonie, całkowicie różne.


Jedna głęboka, rozlewna i piękna, lecz powolna i nasycona bezgranicznym smutkiem, który zdawał się głównym źródłem jej piękności.


Druga osiągnęła wprawdzie jakąś własną spójność, lecz była hałaśliwa, próżna i powtarzała swe motywy w nieskończoność; niewiele w niej było harmonii, tworzyła raczej krzykliwe unisono jakby mnóstwo trąb grało w kółko kilka wciąż tych samych tonów. Ta druga starała się gwałtownością głosu zagłuszyć pierwszą, ale daremnie, bo tamta przejmowała z niej najbardziej triumfalne dźwięki i wplatała je we własną uroczystą pieśń.


Gdy się zmagały dwie fale muzyki, wstrząsając przybytkiem Iluvatara i wprawiając w drżenie ciszę. Nigdy przedtem nie poruszoną. Iluvatar po raz trzeci wstał a tych, którzy spojrzeli na jego oblicze zdjął lęk. Podniósł obie ręce i muzyka urwała się na jednym akordzie, głębszym niż otchłań i wyższym niż firmament, przenikliwym jak światło oczu Iluvatara.


Wtedy Iluvatar przemówił: Wielką moc maja Ainurowie, a najmocniejszy z nich jest Melkor, lecz niech wie i on, i każdy z was, że jam jest Iluvatar. Pokażę wam teraz wszystko, co wyśpiewaliście, abyście zobaczyli swoje dzieło. Ty zaś Melkorze przekonasz się, że nie można wprowadzić do symfonii żadnego tematu, który by w istocie nie miał swego źródła we mnie i że nie uda ci się zmienić tej muzyki na przekór mojej woli. Kto się o to pokusi okaże siwe w końcu narzędziem moich planów.


Ujrzeli bowiem rzeczy wspanialsze niż wszystko, co sam zdolny jest sobie wyobrazić.


Gdy zaś znaleźli się w pustce, Iluvatar rzekł: Spójrzcie, oto wasza muzyka! I ukazał im wizję, aby wzrokiem poznali to, co przedtem było tylko dostępne ich uszom; zobaczyli nowy świat w postaci kuli zawieszonej pośród pustki, z niej wyodrębnionej. A kiedy tak patrzyli z podziwem, świat zaczął się przed nimi odsłaniać i wydało im się że żyje i rośnie. I czas jakiś przypatrywali się w milczeniu; a potem Iluvatar rzekł: Oto wasza muzyka! To jest wasza pieśń i każdy znajdzie zawarte w niej, włączone w obraz, który wam ukazałem, rzeczy przez siebie stworzone.


Ze zdumieniem zobaczyli Dzieci Iluvatara i


siedzibę dla nich przygotowaną; zrozumieli, że to oni kształtując symfonię pracowali nad utworzeniem tej siedziby, nie wiedzieli jednak, ze ma ona służyć jakiemuś innemu celowi, a nie tylko być piękna sama w sobie. Dzieci swoje stworzył bowiem Iluvatar stworzył sam, a zjawiły się dopiero wraz z trzecim tematem; nie było ich w pierwszym danym początku Ainurom, toteż żaden z nich nie miał udziału w tej cząstce stworzenia.


Gdy więc Ainurowie zobaczyli dzieci Iluvatara tym bardziej je pokochali za to, że były inne, nieznane i wolne, a widząc w nich nowe odzwierciedlenie myśli Iluvatara, dowiedzieli się czegoś więcej o jego mądrości. Dotychczas nie objawione, nawet Ainurom.


Dzieci Iluvatara to elfy i


… ludzie – pierwotni i następcy wśród wszystkich wspaniałości świata, jego bezmiernych przestrzeni.


Ten spośród Ainurów, któremu elfy nadały imię Ulmo, poświęcił wszystkie swoje myśli wodzie, a miał on od Iluvatara dar najgłębszego rozumienia muzyki.


Powietrzem i wiatrem zajmował się głównie Manve, najdostojniejszy z Ainurów,


tkankę ziemi wziął pod swą pieczę Aule, niewiele ustępujący Melkorowi umiejętnościami i wiedzą, lecz znajdujący przyjemność i chlubę w samej pracy i tworzeniu i zaletach dzieł, nie zaś w posiadaniu ich, ani we własnym mistrzostwie.


I rzekł Iluvatar: Czy nie widzisz, że tutaj w tym małym królestwie w głębinach czasu i wody Melkor wypowiedział ci wojnę w twojej własnej dziedzinie? Wynalazł ostre i bezlitosna mrozy, lecz nie udało mu się zniszczyć piękna twoich źródeł i czystych jezior. Spójrz na śnieg, na przemyślne rzeźby szronu! Melkor wymyślił piekący żar i nieokiełznany ogień, ale nie zdołał wysuszyć w twoim sercu pragnień, ani też stłumić całkowicie muzyki morza.


Tak stało, że część Ainurów zamieszkało z Iluvatarem poza obrębem Świata, inni zaś – a między nimi wielu spośród najpiękniejszych i najmożniejszych – przegnali Iluvatara i zstąpili na świat.


Gdy wszakże Valarowie zstąpili na świat ogarnęło ich zrazu zdumienie i czuli się zbici z tropu, ponieważ, nic z tego co wizja im objawiła, nie było jeszcze gotowe, lecz dopiero się poczynało i czekało na ukształtowanie w ciemnościach. Teraz Valarowie znaleźli się u początku czasu i zrozumieli, że muszą wypełnić zarysy danej im wizji.


Tak więc w niezbadanych postaciach rozpoczynali przed wiekami swoją pracę w głębinach czasu i trudzili się dopóki nie nadeszła godzina, gdy na wyznaczonym miejscu Ei, powstała siedziba dla dzieci Iluvatara. Największy udział w pracach mieli: Manve, Aule i Ulmo, lecz był z nimi od pierwszej chwili Melkor, który we wszystko się wtrącał i w miarę możliwości starał się każde dzieło podporządkować własnym życzeniom i celom; i on też rozpalił wielkie ognie.


Manve przywołał mnóstwo duchów, większych i mniejszych, aby zstąpiły na pola Ardy i broniły ją przed Melkorem. Valarowie zgromadzili wokół siebie licznych sojuszników, duchy niższe lub prawie równe im dostojeństwem i wszyscy razem pracowali nad uporządkowaniem Ziemi. I ujrzał Melkor jak Ziemia przemienia się w ogród radości i zapałał tym gorętszą zawiścią i przybrał postać ponurą.


Oczy Melkora świeciły jak płomienie, które niszczą żarem i chłodem.
Tak zaczęła się pierwsza bitwa Valarów z Melkorem o ład świata.

Zdjęcia: Agnieszka Kierzkowska, Jerzy Lis.
Podpisy: Łukasz Lutoborski