Start Zuchowy

Koniec wakacji, wiele osób myśli: koniec przygód. Jasne, chyba, że jest się zuchem. My dopiero zaczynamy prawdziwe zabawy.

Na sam początek wybraliśmy się do lasu super samochodem (UAZ-em), który był jedną z głównych atrakcji tego słonecznego dnia. Było w nim niewiele miejsca, ale co to dla nas! Przed południem znaleźliśmy się niedaleko Celestynowa. Pan leśnik zabrał nas na wycieczkę opowiadając o sekretach przyrody. Czytaliśmy tabliczki mijane po drodze, wąchaliśmy bagno zwyczajne, oczyszczaliśmy ścieżkę, zbieraliśmy znaki jesieni, śpiewaliśmy, wygłupialiśmy i śmialiśmy się. Dowiedzieliśmy się m.in., jakie drzewa możemy spotkać w Celestynowskich lasach, dlaczego niektóre drzewa są pomalowane i dlaczego w stawie jest tak mało wody.

Kiedy odczuliśmy zmęczenie, zasiedliśmy do drugiego śniadanka i raźno wróciliśmy na polankę, na którą przyjechaliśmy. Tam popląsaliśmy, robiliśmy gwiazdy, co niektórzy zmierzyli się w różnych ćwiczeniach (pozdrowienia dla Kuby i Jurka) i powoli zaczęliśmy opuszczać malownicze krajobrazy.

Wszyscy wiedzieliśmy, że niedługo znów się spotkamy na kolejnych wyjazdach i zbiórkach. Bo przecież fajnie być zuchem!

dh. Agatka

P.S. Nie tylko zuchy dobrze się bawiły- kadra dzielnie dotrzymywała im kroku 🙂

Nowe próby

W piątek 27.02.2004 r odbyła się kolejna zbiórka KSI. Komisja zaakceptowała i życzyła powodzenia w realizacji zadań prób przewodnikowskich dh i dh Patrycji Zawłockiej, Kindze Duszyńskiej, Marysi Mikulskiej i Maćkowi Siarkiewiczowi.

Próby są dostępne na tej stronie.

Postać miesiąca 03/2004

Kim jest Adam Bronicki? Jaki jest? Co lubi robić? Czym się interesuje? Hmm… Nasz Adaś… Zacznijmy od tego, że pojawił się w naszej drużynie we wrześniu 2003 roku.

Przyprowadził go brat – Piotrek, który z pewnością opowiedział mu, jaka ta 3 DH jest fajna, jak świetni harcerze do niej należą, jak super spędzają ze sobą czas. 🙂 Od tego czasu bierze aktywny udział w życiu drużyny. Jest członkiem zastępu „Chłopcy z Placu Broni”.
Od października 2003 należy do grupy kwatermistrzowskiej. Brał udział w WOŚP-ie, przekazaniu BŚP w Otwocku i Józefowie. Był Strażnikiem Ognia w Szczepie. Uczestniczył w akcjach zarobkowych drużyny.

Ponadto, Adam jest uczniem szóstej klasy szkoły podstawowej w Józefowie. Jest również ministrantem. Pełen zapału i pomysłów, uczynny i pomocny, o bujnej wyobraźni i niesamowitym poczuciu humoru. To chyba u „Bronków” rodzinne :-). Poza tym można na niego liczyć, a na jego słowie można polegać, jak na Zawiszy.

Monika Rybitwa
(przyboczna 3 DH „Zawiszacy”)

Nasze pierwsze urodziny

Oczywiście jak to na urodziny przystało były balony- oczywiście [pomarańczowe, był też tort- niestety nie pomarańczowy, ale pyszny i z numerem 209. Wspaniałe też było jedzono, a urodziny odbywały się w Sali z pomarańczową podłogą i szarymi tablicami na ścianach. Zaczęło się to o godzinie(o ile dobrze pamiętam) 17 z minutami. Pojawił się Nasz druh komendant Tomasz Grodzki, była też jego żona Magda i córka Julka. Przyszedł też druh oboźny Siarek i druhna Komendantka Żaba.

Wszystko rozpoczęło się na dworze . Najpierw przemówienie druha Drużynowego w stroju Rysia(pomarańczowym rzecz jasna). Później Daniel odpalił fajerwerki, no i każdy dostał troszeczkę Picolo- pomarańczowa butelka. Zapomniał bym o fajnej rzeczy, mianowicie odliczaniu z 209 do 0 zanim odpalone zostały fajerwerki. Potem odbyła się wielka uczta. Sala była przystrojona wspaniałymi balonikami, plakatami, firankami, serwetkami i wieloma innymi ładnie wyglądającymi rzeczami. Wszystko oczywiście było pomarańczowe.

Było też pyszne jedzenie, a po kilkunastu minutach wspaniały tort, który nie tylko ładnie wyglądał, ale Wszystkim smakował. A po uczcie czas na zabawy. Najpierw niektórzy Nasi harcerze potańczyli- Dzięki za odwagę!!! Później gra przygotowana przez Zadrę i Piotrka.

Kliknij aby powiękrzyć!Mam nadzieję że opowiedziałem już o Wszystkim- jednak nie ponieważ od Szczepu Józefów otrzymaliśmy wspaniałe życzenia- WIELKIE DZIĘKI!!!. Teraz to już na pewno wszystko. Dziękuję wszystkim za pomoc i zaangażowanie się w te urodziny. Sam od siebie pragnę też złożyć życzenia całej 209 i 209 lat życia!!!!!!!!!!!!!!!
Zdjęcia z urodzin pojawią się niedługo w galerii.

RAMBO
209 DH

„Piąta Pora Roku” w Józefowie

Dzień Myśli Braterskiej mogłabym określić czterema wyrazami: nietypowy, krótki i fajny – nic ująć nic dodać. Wszystko rozpoczęło się o 16:30 w MOK’u w Józefowie. Właśnie stąd pochodził Piotrek Broda, którego pamięci poświęcony był ten szczególny dzień!

Niestety nie miałam okazji poznać Piotrka osobiście, ale z tego co słyszałam, był on wspaniałym człowiekiem, wrażliwym artystą i przede wszystkim przyjacielem. Ktoś taki w dzisiejszych czasach to rzadkość i dlatego poprzez pamięć o takich ludziach powinniśmy starać się im dorównać.

Harcerze z Hufca Otwock ,władze miasta Józefów i osoby nie zrzeszone zebrali się w sali kinowej zajmując kolejno miejsca. Już od progu witała nas 3 DH „Zawiszacy” . Pomalutku zbliżał się czas rozpoczęcia . Drużyny wciąż przybywały. Nagle zgasły światła a na sali powoli zapadała cisza. Na scenie pojawił się Tomek Grodzki . Przywitał nas i krótko wprowadził w atmosferę tego dnia.

Gdy kurtyna rozsunęła się naszym oczom ukazała się dość bogato zdobiona scena. Przedstawiała ona wnętrze schroniska, w którym na wieczorne śpiewanie zebrało się grono przyjaciół odpoczywających po przeżyciach mijającego dnia. Byli to: Beata, Kasia, Marysia, Kasia, Maciek, Łukasz, Piotrek, Tomek i Michał, którzy śpiewając piosenki i recytując Piotrka wiersze stworzyli bardzo szczególny nastrój.

W pewnej chwili Michał Łabudzki podszedł do mikrofonu i wygłosił kilka słów – wspomnień o Piotrku, które wcześniej przygotowała Ola Kasperska. Wszyscy słuchali ich z wielką uwagą i zainteresowaniem.
Wszystko byłoby idealnie, gdyby chwilowego spokoju nie zakłóciła jedna z drużyn – oj nie ładnie tak się spóźniać!
Po tych ciepłych słowach rozbrzmiały gromkie brawa, które ucichły z chwilą „wejścia” gitary (Tomek Lubas), a Kasia i Beata zaczęły śpiewać piosenki Piotrka. Jednak nie były one jedynymi, które zaprezentowały swój talent muzyczny (a trzeba przyznać, że go mają), wraz z nimi śpiewały również Kasia i Marysia. Łukasz, Maciek i Piotrek też mieli swoje „pięć minut”. Piosenki były przeplatane wierszami autorstwa Piotrka, które czytał dh. Michał Bany.

Nagle na scenę wkroczyła Monika Rybitwa, oświadczając, że DMB dobiega końca… i stało się, światła rozświetliły salę a wszyscy pozrywali się z miejsc, lecz zanim się rozeszliśmy utworzyliśmy krąg i zaśpiewaliśmy wspólnie „Pieśń pożegnalna”.
Nagle nie wiedzieć kiedy, sala prawie opustoszała, pozostali nieliczni, którzy musieli zabrać sprzęt i „rozebrać” scenę.
Wszyscy zabrali swoje kurtki, chwilę to trwało, lecz przy takiej liczbie osób nie ma się co dzielić.

W MOK’u została zaledwie garstka harcerzy, min chłopaki z 5 DH „LEŚNI”, którzy pomogli w załadowaniu Żuka (chociaż w ten sposób przyczynili się w tym przedsięwzięciu). Po 18 cały sprzęt i scenografia były w wozie, cóż pozostało (?) odwieść rzeczy do ich właścicieli a resztę do hufca, ale kto to wyładuje? T. Lubas, T. Kępka a może R. Umiński ? Nie, od czego są młodsi? Nasi dzielni leśni chłopcy wsiedli z wyżej wymienioną trójką do żuka i ruszyli w stronę Otwocka, nie dbając o powrót.

Skoro już wszystko było zrobione, można było spokojnie udać się do domu, na co zapewne z niecierpliwością czekała Agnieszka F. i Jurek L., którzy jako dostani odjechali spod MOK’u. siebie i Jaśka nie wliczam, gdyż nie mieliśmy po co wracać do domów – czekaliśmy na III cz.” Władcy pierścieni”. A tak na marginesie, to czekanie opłaciło się, ponieważ wg. mnie film był wart obejrzenia. Naprawdę gorąco polecam tym, którzy jeszcze go nie widzieli.

Patrycja Zawłocka
Przyboczna 5 DH „LEŚNI”


Przy okazji koncertu stworzona została strona
internetowa poświęcona Piotrkowi Brodzie

http://www.otwock.zhp.org.pl/broda

P.S. Tekst Magdy i Tomka o tym koncercie przeczytasz na tej stronie.
Relacja z Tygodnika Regionalnego jest na tej stronie.

DBM – koncert w Józefowie

O braterstwie można mówić, można o nim pisac ale można je też wyśpiewać…

22 lutego 2004 16.30 pełna sala kinowa józefowskiego MOK-u . Gwar w rzędach, kurtyny jeszcze zasłonięte, z głośników sączy się spokojne harcerskie granie…
Gaśną światła, na scenie pojawia się komendant, zaraz po nim odsłaniaja się kurtyny i Michał Łabudzki łagodnie wprowadza nas w nastrój koncertu. Koncertu, ktorego mam nadzieje szybko nie zapomnimy. Nastrojowe można powiedzieć wręcz intymne teksty Piotrka Brody czytane przez Dh Michała Banego przeplatane piosenkami wykonywanymi przez Kasię i Beatę wspomagane przez Marysię i Kasię oraz męskie brzmienia Tomka, Łukasza, Piotrka i Maćka mi na pewno zostaną w pamięci jako jedna z lepszych imprez organizowanych przez nasz hufiec.

Imprez na której udało się zgromadzić małych zuchów ;-), harcerzy, drużynowych, intruktorów, rodziców, sponsorów i władze. To szczególnie ważne szczególnie ze względu na datę 22 luty – Dzień Myśli Braterskiej. I myśle że to było takie małe braterskie święto.
Nie było by tego koncertu gdyby nie całe grono ludzi, którym jeszcze raz serdecznie dziękuję. To była wielka przyjemność pracować z Wami.

Magda

A teraz takie małe podsumowanie okiem Komendanta Hufca. Podsumowanie niedzielnego wydarzenia, o którym niewątpliwie możemy mówic przez duze „W”:

Koncert „Piąta Pora Roku” z tekstami Piotrka Brody w mojej pamięci pozostanie jako Wielki Sukces. Przygotowujac sie do tej imprezy mialem wiele obaw.
Czy wszystko uda sie zrobić zgodnie z planem?
Czy nie bedzie żadnej wpadki?
Czy wszystkie osoby wywiążą się ze swoich zadań?

Niedzielny koncert pokazal, ze mamy w sobie wystarczajacy potencjal, aby zrealizować wydarzenie, ktore swoim poziomem dorownuje lub nawet przewyższa wiele imprez kulturalnych organizowanych w całym powiecie.
I nie udałoby się to, gdyby nie ogromne zaangażowanie wielu osób, które poswieciły swój czas, kontakty i niejednokrotnie własne pieniądze, aby koncert stał na najwyższym poziomie. Pozwólcie, że wymienię kilka z tych osób:

– Magda Grodzka – organizator koncertu – tylko dzieki jej uporowi ten koncert w ogole sie odbyl. To Magda, byla autorka tekstow na rozpoczecie i
zakonczenie koncertu,

– Tomek Lubas – stworzyl wizje koncertu i to on wraz z zespolem przygotowal
program. Przygotował zespół do występu – dzięki jego pracy mogliśmy usłyszeć te wszystkie piosenki – także dlatego, że to własnie Tomek zorganizował cały sprzęt nagłaśniający,

– Zespół (Beata, Kasia, Kasia i Marysia) – wykonawcy większości piosenek –
pozwolili zrealizowac nakreśloną wizje, razem z Maćkiem, Łukaszem, Piotrkiem, Tomkiem i Michałem swoim nastrojowym śpiewaniem swtorzyli atmosferę bliskości i ciepła.

– Zespół nr 2 (Maciek, Łukasz i Piotrek) – pokazali, ze nie obca jest im scena i zagrali dwa świetne utwory (pozwalając jednocześnie odpocząć zespołowi nr 1 🙂

– Michal Bany – przeczytał większość tego, czego jeszcze nie ma w wersj śpiewanej, zadbał także o to, aby obraz za oknem nie był zbyt statyczny 🙂 wypożyczyl także część ze swoich mebli do dekoracji,

– Jurek Lis – to on w zeszłym roku podrzucił pomysł aby zorganizować taki koncert. Stworzyl wszystko to, co mozna bylo zobaczyc na scenie (oprócz wykonawców 🙂 ). Cala scenografia to zasługa jego i AGNIESZKI FEDOROWICZ, ktora pozwoliła na zrealizowanie wizji (chociażby kwestia tyczki 🙂 i koszyka), był takze autorem prezentacji zaokiennej i wykonawca
zaproszeń,

– Rafal Uminski – operator nagłosnienia – co prawda Tomek Lubas podejmował strategiczne decyzje w tym zakresie, jednak Rafal wiedział, ktorymi gałkami kręcić, aby koncert był słyszany przez wszystkich,

– Robert Majewski i Tomek Kepka – obsługiwali imprezę od strony transportowej – dzięki nim i naszemu Żukowi mogliśmy przewieżć wszystko to, co było potrzebne do realizacji naszych planów,

– Ilona Falinska i Monika Rybitwa – razem z 3 DH ZAWISZACY zapewnili obsługe organizacyjną całego zaplecza – a przede wszystkim szatni – do tej pory nikt nie zglosił, że nie ma swojego płaszcza 🙂

– Michal Łabudzki – wprowadził wszystkich w nastrój koncertu czytając tekst Oli Kasperskiej napisany specjalnie na tą okazję,

– Strażacy (Łukasz, Tomek i Jasiek) – pomagali wykonać co bardziej spektakularne elementy dekoracji,

– Pracownicy i Pani Dyrektor Miejskiego Osrodka Kultury w Józefowie – zaudostepnienie sali i urządzeń tam zainstalowanych (za darmo),

– Wszyscy zaproszeni goscie (władze, rodzice, harcerze, instruktorzy) – dzielnie znieśli trudy wysiadywania w niewygodnych do granic możliwości fotelach józefowskiego kina,

Jesli o kimś zapomniałem to jej/jemu też dziękuje.
Na zakończenie podkreślę, że wszystko odbyło się wlaściwie bez zaangażowania finansowego ze strony hufca, za co dziękuje wszystkim tym, którzy poświęcili swoje finanse.

Tomek Grodzki

Ja też Tobie Tomku serdecznie dziękuję za wsparcie i pomoc
M.


Przy okazji koncertu stworzona została strona
internetowa poświęcona Piotrkowi Brodzie

http://www.otwock.zhp.org.pl/broda

P.S. Tekst Patrycji Zawłockiej o tym koncercie przeczytasz na tej stronie.
Relacja z Tygodnika Regionalnego jest na tej stronie

Zimowisko 209dh i Sczepu Józefów

Tak się stało że ferie już minęły. Ale nie był to czas stracony. Spędziliśmy go w towarzystwie wspaniałych ludzi i przyjaciół, konkretnie mieliśmy zimowisko ze szczepem Józefów.

Zaczęło się ono pewnego, pięknego popołudnia na wspaniałym dworcu PKP Otwock. Spotkaliśmy się tam o godzinie 16.30, aby do odjazdu pociągu(17.01) Wszyscy spokojnie zdążyli. Tak też się stało, że kilka osób wpadło w ostatniej już chwili, jednak na szczęście zdążyli(ale by się nudzili:) Uwaga już 17.00, a w oddali widać nadjeżdżający pociąg z tabliczką Dęblin z przodu- tak to tym musimy jechać jeśli chcemy tam trafić. Czas podróży nie był zbyt długi(3 stacje) i już na horyzoncie stacja Stara wieś- to tu wysiadamy, szybko czas się szykować do wyjścia. Wysiadając ujrzeliśmy dość sporą grupę osób na drugim końcu pociągu. Patrzę dokładnie i widzę dość długie kręcone włosy- tak to na pewno koza, nikt inny takich nie ma!!! Więc zaczęliśmy poruszać się w stronę w/w grupy. Teraz czas już się przywitać, oraz udać się do szkoły w której spędzimy kilka miłych dni.

Na miejscu wielki zamęt, szatnia pełna, jacyś ludzie wynoszą kanadyjki, ale dzielny druh oboźny stanął na wysokości i ogarnął panujący zamęt. Już po niedługim czasie, leżąc na materacach czekaliśmy na Monikę, która miała przyjechać z materiałami programowymi i strawą na dzisiejszą kolację. Jednak coś długo jej nie widać, czas więc na pierwsze zajęcia- zapoznawcze. Poprowadziła je wszystkim Wam dobrze znana Żaba, myślę że sporo osób, a nawet większość się nie znała więc takie zajęcia są potrzebne. Wreszcie pojawia się Moniś i szybko udajemy się do nieopodal stojącego samochodu, by rozpakować duże ilości posiłków i materiałów programowych. Wreszcie dla niektórych oczekiwane dość długie zdania: W dwuszeregu, z menażkami, frontem do mnie zbiórka. Na niektórych twarzach pojawiły się miny jakby nie jedli już jakiś tydzień, lub więcej. Po kolacji odbył się pierwszy apel, po nim nastąpiły kolejne zajęcia, otóż wieczorem swoją obecnością zaszczycił Nas Miron, który przeprowadził świetny kominek( z resztą wszystkie zajęcia były ok.). Potem poszliśmy spać
. Jednak nie wszyscy uczestnicy dali spokojnie pospać tym bardziej zmęczonym.

Jednak dla Mnie ten dzień się jeszcze nie skończył. Najpierw czekała Nas odprawa, która zaczęła się super odjazdowym kawałkiem rozluźniającym. Chodzi mi o piosenkę „Gwiezdny Chłopak”- jeśli ktoś nie słyszał może zgłosić się do mnie, a na pewno ją wypożyczę. Później już poszedłem spać, a następnego dnia pobudkę zrobiłem sobie o 7 rano. Wstałem wcześniej, żeby przygotować się do pobudki uczestników, oraz żeby obudzić Łukasza, który miał napalić w piecu na śniadanie. Następny dzień minął spoko, każdego dnia nie będę poszczególnie opisywać bo nie starczyłoby miejsca w „Przecieku”(). Więc następny dzień znów był extra. Zajęcia nie były nudzące, był też czas na odpoczynek. Tego dnia przyjechał do Nas kolejny przyboczny 209, a konkretnie Daniel. Tak mniej więcej wyglądały Nasze zajęcia, ale dodatkowo w poszczególnych dniach przyjeżdżali goście, którzy prowadzili kominki, zajęcia- byli to: Magda i Tomek Grodzcy, Ilona Falińska, Michał Łabudzki oraz osoba dzięki której mogliśmy obejrzeć film ”Akcja pod Arsenałem”: Jurek Lis. W imieniu Swoim oraz kadry bardzo dziękuję Wam za przybycie, przeprowadzenie zajęć i mam nadzieję że podobało Wam się u Nas.

Jeszcze o jednej rzeczy nie wspomniałem- dotyczyła ona tylko 209dh, były to pierwsze urodziny drużyny. Na ten dzień został upieczony tort(Dziękujemy Łukaszowi, jego Mamie oraz zastępowi wędrowniczemu), została także przygotowana dekoracja Sali(Wielkie dzięki Daniel) i chyba najlepsze ze wszystkiego jedzenie(tzn. uroczysta kolacja- Kasiu K. i Kasiu S. dziękujemy- to było pyszne). Tak minęło zimowisko Szczepu Józefów 209dh. Za mile spędzony czas dziękujemy, pragnę też podziękować całej kadrze zimowiska. BYŁO SUPER

Rambo

Konkurs rozstrzygnięty

Konkurs z Almanachem został rozstrzygnięty. Prawidłowa odpowiedź: Biuletyn Informacyjny. Maila z taką odpowiedzią dostałem od 9 osób: Basia Bakuła, Jurek Lis, Maciek Siarkiewicz, Marek Rudnicki, Marysia Mikulska, Michał Łabudzki, Patrycja Zawłocka, Tomek Grodzki, Wiktoria Michałowska.
Nagrodę – Almanach Powstańczy – wylosowała Wiktoria Michałowska. Gratulujemy!

Pozostałym osobom polecamy fragment zawierający wydarzenia z Powstania. Jest do ściągnięcia ze strony http://www.1944.pl/ (8,6 MB)

Redakszyn of Łebsajt

Zima 2004

Wypasiona herbatka
Co mi się podobało, a co nie, i tak ogólnie o zimowisku?? No wiec tak podobało mi się wszystko wiem to zdanie jest żałosne, bo tak najłatwiej. Nie podobało mi się było strasznie nudno na zajęcie samarytanki, ale na pewno mi się przydadzą. Nie podobało mi się tez te zajęcie o sprawnościach. Pomijając to, że byłam strasznie niewyspana, to ostatnia nocka po prostu ech… superrrrr. Biedna Fischunka uwierzyła, że wstała w nocy i myła zęby… Szczegółów nie wyjawię, bo by mnie chyba zagryzły!
Czytaj dalej… | Galeria zdjęć…

Zostały tylko wspomnienia
Tak się stało, że ferie już minęły :-(. Ale nie był to czas stracony. Spędziliśmy go w towarzystwie wspaniałych ludzi i przyjaciół, przyjaciół konkretnie mieliśmy zimowisko ze szczepem Józefów. Zaczęło się ono pewnego, pięknego popołudnia na wspaniałym dworcu PKP Otwock.
Czytaj dalej…

Biwak we wsi. W dodatku starej
31 stycznia 2004 pod moim domem pojawił się dostawczy Mercedes zorganizowany przez dh Agnieszkę z 69 DW. Wysiedli z niego dh Jasiek i dh Łukasz. Po zapakowaniu moich manatków udaliśmy się pod klub „PROTON”.
Czytaj dalej…

Coraz dalej mi do domu…
03.02.2004, wtorek, Otwock godz. 19:10
Są już wszyscy. Wsiadamy do pociągu i ruszamy na spotkanie ze wspaniałymi krajobrazami, głębokim śniegiem(1,70m) i siarczystym (jak mi się wtedy wydawało) mrozem. Każdy cieszy się, że jedzie. Podróż takim środkiem transportu jak pociąg nie opływała w luksusy, za to nie narzekaliśmy na nudę.
Czytaj dalej…

Relacje z Zimowiska.

Zimowisko okiem przybocznej

Z pewnością miałam baaaaardzo dużo pracy i obowiązków, czasem nawet zbyt dużo. Już dawno nie byłam tak zmęczona na harcerskim wyjeździe, co z pewnością najbardziej odczuli harcerze z mojej drużyny. Nie byłam w stanie poświęcić Wam wcześniej obiecanego czasu, czasem nie mogłam z Wami nawet uczestniczyć w zajęciach, za co Was bardzo, bardzo, bardzo kochani przepraszam.


Więcej zdjęć na stronie 5 DH „LEŚNI”

Mam nadzieję, że wkrótce to nadrobimy i jakoś to Wam wynagrodzę. Ale za to, myślę, że spędziliście naprawdę miło i pożytecznie czas w towarzystwie 5 i 209 i troszkę lepiej poznaliście druhnę Magdę, Renatę, Karolinę i Anię oraz druhów Mirka, Tomka i Kazika

Zimowisko okiem komendantki Szczepu

Ogrom przygotowań, ustaleń i spotkań, wszelkie załatwiania, wszelkie obowiązki – za to wszystko odpowiedzialność wzięła na siebie Sylwia. I WIELKIE dzięki Ci za to. Dzięki temu nasi harcerze wg mnie świetnie spędzili czas i lepiej się poznali, a zajęcia… myślę, że wypadły naprawdę OK. Chciałam korzystając z okazji, podziękować ze swojej strony wszystkim, którzy znaleźli chwilę i byli i prowadzili zajęcia – Renacie, Kazikowi, Karolinie, Magdzie, Tomkowi, Mirkowi, Ani, Ilonie oraz znaleźli moment na nasze zajęcia – Agacie i Rafałowi. Ogromne podziękowania dla Maćka i Patrycji – naszego trzonu, naszej niezastąpionej iskierki zimowiska i Mikołajowi, który zawsze był, zawsze mógł, zawsze pomagał.
I wiecie co, tak sobie myślę, że jeszcze kiedyś, RAZEM będziemy przenosić góry, musimy się tylko troszkę postarać i dać odrobinę siebie i … dokończę 24.02 na podsumowaniu zimowiska.
Monia

Nocne harce po kolacji

12 lutego około godziny 17 wyjechaliśmy pociągiem z drużyną do Starej Wsi (małe miasteczko za Otwockiem). Na przeciwko szkoły, w której mieliśmy przez 5 dni mieszkać, znajdował się sklep. Ucieszyło to oczywiście każdego, bo przecież nie da się przeżyć bez chipsów, coli i batoników przez 5 dni.

Weszliśmy do szkoły. Druh oboźny Siarek, poprosił żebyśmy podzielili się na zastępy. W takich właśnie zastępach mieliśmy spać. Nasza grupka była bardzo nie zadowolona z klasy, którą nam przydzielono, bo było w niej bardzo zimno i nieprzytulnie. Po kilkunastu minutach Druh Siarek zagwizdał i krzyknął, że dla 3 i 5 drużyny ogłasza alarm ciężki. Panowała panika. Każdy wkładał na siebie miliony ciuchów, a menażki brał pod pachę.
Po 2-3 minutach obładowani swoimi manatkami zebraliśmy się w dwu szeregu na placu apelowym. Kilka osób w zamian za swoje zgubione rzeczy musiało robić przysiady i tym podobne. Po chwili, okazało się, że alarm został zorganizowany tylko po to, abyśmy mogli z drużyną „LEŚNYCH” spać w jednej sali. W okrzykach radości pomaszerowaliśmy z tobołami na pierwsze piętro. Rozłożyliśmy materace i poszliśmy na kolację.

Następnie odbyły się zajęcia o Szarych Szeregach i II wojnie światowej, prowadzone przez Druha Mirona. Około 24 poszliśmy spać, a raczej myć się i położyć na materacach. Około 1-2 w nocy te osoby, które nie spały zauważyły dziwną ciszę. „Co to? Kadra śpi?” Myśleliśmy. Kilka osób z „LEŚNYCH” ubrało się i zeszło na dół pod pretekstem robienia karnych pompek. Ale coś to za długo trwało. Więc ja i kilka moich koleżanek zeszłyśmy na dół i co zobaczyłyśmy na sali gimnastycznej? Kadra i uczestnicy zimowiska grali sobie najspokojniej w siatkówkę. Byłyśmy bardzo zaskoczone i było nam trochę przykro, że nie zostałyśmy o tym poinformowane. Usiadłyśmy więc na ławce i przyglądałyśmy się grze. Znudziło się to nam jednak po chwili i „poszłyśmy spać”.

Na górze postanowiłyśmy nie budząc nikogo wynieść naszą koleżankę „Fischę”. Ma ona bowiem bardzo twardy sen. Udało nam się mimo wszystko zanieść ją tylko do drzwi. Obudziłyśmy przy tym wszystkim kilka osób, które pomagały nam w akcji. Potem usiadłyśmy na ławeczce i rozmawiałyśmy o tym i o owym. W końcu nastąpił niestety czas spania i musiałyśmy się położyć. Następne dni mijały podobnie.

W czwartek rano w związku z naszym złym zachowaniem chłopaki i dziewczyny zostały rozdzielone. Nudnym zajęciem tego dnia była samarytanka. 2 godziny nudnego gadania. Potem (nareszcie) kolacja a po niej znowu nocne harce.

W piątek była od rana do popołudnia gra terenowa. Oczywiście nasz zastęp zgubił się i nadrobiłyśmy parę kilometrów, ale co tam. I tak było bardzo fajnie. Popołudniu Druhna Magda i Druh Tomek zorganizowali zabawę sportową na szybkość.

W sobotę druga gra terenowa. Tym razem dużo krótsza ale i ciekawsza. Całą drogę szedł z nami Druh Miron. Obrzucaliśmy się śnieżkami i bardzo fajnie się bawiliśmy. W sobotę popołudniu Druhna Magda i Druh Tomek (znowu) urządzili nam zabawy w kółku.

W niedzielę od rana sprzątanie. Nasza klasa poszła szybko, ale reszta to… wolę nie mówić. Sala gimnastyczna, hole, wszystkie klasy, kibelki, kuchnia i na to wszystko tylko dwie szczotki i jeden mop. Ech… ale i tak było fajnie. Po południu nastąpił czas pociągu. Wsiedliśmy i z wielkim bólem serca wysiedliśmy z niego. Pożegnanie, ostatni krąg, ale trudno. Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Najnudniejsze na zimowisku były zajęcia z samarytanki i o czym wcześniej nie wspominałam, zajęcia o sprawnościach. Pojechałam na zimowisko, bo bardzo kocham harcerstwo i nie chciałabym opuścić żadnego wydarzenia.

Najgorsze było jedzonko i okropny prysznic, ale ważne, że w ogóle był. Bardzo mi się podobało na biwaku, szkoda, że tak krótko. Buziaczki na razie.

Zuza Ostrzeszewicz
3DH „ZAWISZACY”

Zajęcia z Samarytanki
Dnia 12 lutego w czwartek podczas zimowiska w Starej Wsi odbyły się zajęcia z samarytanki. Parędziesiąt minut po śniadania druh oboźny Maciek Siarkiewicz zwołał zbiórkę w dwuszeregu na placu apelowym. Chwile po tym w parach ruszyliśmy na salę gimnastyczną gdzie miały się odbywać owe zajęcia. Na miejscu usiedliśmy w kręgu i zaczęliśmy od omdleń. Poza nimi na zajęciach uczyliśmy się takich rzeczy jak:
-, co zrobić podczas różnych zatruć
– jak się zachować podczas wypadku
– pozycja boczna bezpieczna
– krwotok tętniczy i żylny, czym się różnią, co zrobić podczas takich krwotoków
-, co zrobić podczas złamania ręki, nogi
– jak się zachować, gdy w ciele znajduje się jakieś ciało obce
Zajęcia skończyły się późno, ale na szczęście mieliśmy podczas nich jedną przerwę. Po dobrze zagospodarowanym czasie opuściliśmy salę. Uważam, że większość z nas wyszła z tej sali wzbogacona o nowe wiadomości.

Piotrek Książek
(3DH Zawiszacy)

[sprawozdanie napisane w ramach
próby na stopień – przyp. MR]

Od środka a jednak z boku…

W ostatnie dni ferii dane mi było zauczestniczyć w zajęciach na biwaku drużyn harcerskich z mojego szczepu. W czwartek, piątek i sobotę podpatrywałam sobie jak się bawią dzieciaki, jak pracuje kadra a także sama trochę przyczyniałalm się do realizacji programu.

Wielka frajdę sprawiło mi – jak i Tomkowi – prowadzenie zajęć dla dzieciaków i to zarówno tych sportowych i rekreacyjnych jak i tych trochę bardziej poważnych o potrzebie dobywania stopni. Bardzo milo nam było patrzeć na ich „zawziętą” rywalizacje i po prostu radochę przy konkursie „pomarańczowym”.
Mam nadzieje ze oni również milo będą wspominać ten biwak.
Magda

Wasza Kolej?
Każdy miał w życiu wyjazdy harcerskie, które zapamiętał w sposób szczególny. Było na nich coś, co zmieniło w pewnym sensie sposób widzenia świata, było zalążkiem prawdziwej przyjaźni. Takie kamienie milowe na harcerskiej drodze.

Ja też miałem ich kilka. Pierwszy letni obóz na wyspie Wolin, pierwsza kwaterka w Przerwaniach. Wspaniałe zimowisko szkoleniowe w Wiązownie, czy kurs drużynowych w Starej Dąbrowie. To, co wymieniłem, to starocie. Natomiast jeszcze cienka warstwa kurzu pokryła zimowisko sprzed kilku lat w Starej Wsi. Kawał dobrej roboty ze strony kadry. Na zajęciach często roześmiane, ale i często skupione buzie uczestników. I pająki przyjaźni, które swoją nić snuły, snuły i snują do dziś…
Tamto zimowisko nazywało się „Twoja Kolej”. Miłośnicy wieloznaczności odczytają tę nazwę na kilka sposobów.

I rok 2004 przynosi kolejną Starą Wieś. Zimowe zgromadzenie drużyn by wspólnie wypocząć, ale jeszcze więcej się nauczyć. Bardzo mi było miło, że zostałem poproszony o przygotowanie na nim kominka. Bardzo lubię, gdy możemy usiąść w kręgu i przez chwilę, nic nie mówiąc oczekiwać, co przyniesie wspólny wieczór przy świecach.
Kominek był o…(trzeba było przyjechać na zimowisko!). Trochę pracy kosztowało mnie zbieranie kamieni w środku zimy, a trochę stracha miałem, gdy poczuliśmy wszyscy zapach palonej kory brzozowej, która po swojemu dymiła (a sufit taki biały…). Dumny jestem z Was młodzi harcerze i harcerki i dumny jestem z Was, organizatorzy. Nie każdego stać na poświęcenie tyle serca i wolnego czasu w ferie.

Cieszę się z tego, że jesteśmy w jednym hufcu i razem parę spraw mamy jeszcze do zrobienia. A na koniec zagadka, – co symbolizują choinki na rękawie naszych braci i sióstr z 5 DH Leśni?:)))
Teraz Wasza Kolej!

4P